Burza po słowach Angeli Merkel
Więcej postów

Wojsko może czasowo zająć prywatne pojazdy w ramach ćwiczeń

Putin zapewnia o postępach inwazji mimo ukraińskich ataków w Rosji

Oppo Find X9 Ultra: przełomowa jakość fotografii w smartfonach 2026 roku

Afrykańska fala upałów zmierza do Polski: IMGW ostrzega przed wysokimi temperaturami

F-35 w polskiej armii: historyczny krok w przyszłość

SpaceX dokonuje rekordowego debiutu na giełdzie, umacniając finansową potęgę Elona Muska

Festiwal Fly With Us 2026 bez zgody na organizację w Mosznej

Przełomowe negocjacje między UE a Ukrainą i Mołdawią w Luksemburgu
Była kanclerz Niemiec Angela Merkel w wywiadzie dla węgierskiego portalu Partizan nie powiedziała, tak jak relacjonowały to polskie, niemieckie i międzynarodowe media, że to Polska i państwa bałtyckie odpowiadają za doprowadzenie do rosyjskiej agresji na Ukrainę. Problem polega na tym, że to, czego Angela Merkel nie powiedziała wprost, z jej słów wprost wynika.
Była kanclerz, wspominając, że chciała stworzyć nowy format rozmów z Rosją, nie twierdzi, że w ramach takiego formatu chciała prowadzić bardziej zdecydowany i asertywny dialog z Moskwą. W istocie chodziło bowiem o co innego. O to, żeby tym razem już całą Unię Europejską przymusić do prowadzenia polityki appeasmentu [łagodzenia] wobec Rosji.
Niestety wypowiedzi Angeli Merkel nie mogą dziwić. Gdy kilka miesięcy temu na polskim rynku księgarskim ukazały się wspomnienia byłej kanclerz zatytułowane „Wolność”, w prowadzonym przeze mnie wspólnie ze Zbigniewem Parafianowiczem w Onecie podcaście „Raport Międzynarodowy” złośliwie stwierdziliśmy, że to doskonały tytuł, ale brakuje w nim dwóch słów.
Wspomnienia Angeli Merkel powinny otóż nosić tytuł „Wolność od refleksji”. W całej swojej książce była kanclerz nie pokazuje bowiem cienia refleksji nad prowadzoną pod jej rządami niemiecką polityką zagraniczną, której istotą była kolaboracja z putinowską Rosją.
Jej przejawami były, dodajmy, nie tylko budowa Nord Stream 1 i Nord Stream 2, ale również sprzeciw wobec choćby tylko obietnicy poszerzania NATO o Gruzję i Ukrainę, czy też ostentacyjne ignorowanie podstawowych, a zagrożonych przez Rosję, interesów bezpieczeństwa państw wschodniej flanki NATO.
Źródło:onet.pl